HISTORIA WSI

Cerekiew stanowiła własność szlachecką i przez dzieje była w posiadaniu różnych rodzin. Pod koniec XIV wieku posiadali ją Poraici (Różyce) i w 1473 roku odsprzedali ją Melsztyńskim wraz z polem w Cząsławicach. Od 1507 roku wieś należała do Stanisława Kmity, który kupił ją od Jana Melsztyńskiego. W 1515 nabyta została przez Rafała Ocieskiego herbu Jastrzębiec. Przez około sto lat pozostawała w rękach tej rodziny. Ostatni z rodu Joachim Ocieski, kasztelan sądecki, był postacią znaczącą w ówczesnej Polsce. Znakomity mówca, sędzia trybunałów, mądry i roztropny doradca w radzie koronnej pracował wiele nad uśmierzeniem buntu Zebrzydowskiego. Bohater wojenny w swej młodości, cieszył się taką powagą wśród szlachty, że stawiano go jako kandydata do tronu po Stefanie Batorym. Gdy pochowano go 23 kwietnia 1613 roku w Cerekwi, ksiądz Fabian Birkowski, głosząc kazanie pogrzebowe, nie mógł się nachwalić jego zasług dla Ojczyzny. Po tej dacie Cerekiew, drogą koligacji, przeszła w posiadanie Tarnowskich. Później wsią wraz z kluczem cerekiewskim władają Zamojscy. Klucz tworzą wtedy Cerekiew, Bessów, Bieńkowice, Cząsławice i Wrzępia. Po 1730 Cerekiew przejęli Tęgoborscy. Na przełomie XVIII i XIX wieku Cerekiew stała się własnością Goczałkowskich. Majątek jednak podupadł i około roku 1830 stał się własnością Niemca barona Eichthala przebywającego stale w Wiedniu. W jego imieniu na miejscu gospodarował niejaki Bernard Woll, który tym się wsławił, że prowadząc gorzelnię na Rabisku, rozpił się wraz z żoną i dziećmi. W 1860 r właściciel sprzedał Cerekiew wraz z Bessowem i Cząsławicami Wojciechowi Grabczyńskiemu za 105.000 złotych reńskich.

POWIĘKSZ ZDJĘCIENie znamy wielu szczegółów z życia Wojciecha. Urodził się w 1811 r. Z pewnością ukończył gimnazjum, być może w Tarnowie, następnie studiował prawo i został doktorem praw. Żonaty był z Michaliną z Sas Kulczyckich. Przed rokiem 1850 był już znanym w Tarnowie adwokatem, mieszkającym w swojej kamienicy przy placu Kazimierza, zachowanej do dziś. Był barwną postacią, którego współcześni pamiętają (rok 1853) “w długim szlafroku z tureckiej materii w czapeczce haftowanej z długim kutasem i z fajką na wiśniowym cybuchu". Był jednym z założycieli Kasy Oszczędności miasta Tarnowa otwartej w 1861 r. i jej pierwszym prezesem. Funkcję tę pełnił w latach 1861–1864. Cenny olejny portret przedstawiający dr Wojciecha Grabczyńskiego wisi dzisiaj w jednej z sal Banku PEKAO SA w Tarnowie, obecnego użytkownika budynku Kasy Oszczędności przy ulicy Wałowej 10. Wojciech i Michalina Grabczyńscy zajmowali się działalnością dobroczynną, m. in. finansowaniem nauki uboższej młodzieży, fundowali stypendia. Grabczyński był właścicielem Cerekwi do swojej śmierci.

POWIĘKSZ ZDJĘCIEKiedy 30 kwietnia 1879 roku umarł, Michalina Grabczyńska spłaciła pozostałych spadkobierców i majątek wydzierżawiła. Po jej bezpotomnej śmierci w 1887 roku do spadku zgłosiło się 40 chętnych. Wszystkich ich spłacił Sylwester Jaciewicz. Zmarł jednak po dwu latach zostawiwszy w 1896 majątek dalekiej krewnej Marii Jaciewiczowej i Konstantemu Wierzbieńcowi. Ten był gospodarzem nieudolnym i alkoholikiem, więc nękany przez konkurencję i wykorzystywany przez kolejnych trzech dzierżawców, zdegradował majątek w taki sposób, że zmuszony był sprzedać go żydowskiej spółce "Kenner i Fussman" na parcelację. Ziemię i zabudowania dworskie kupili wzbogaceni za granicą chłopi, za stosunkowo wysoką cenę - 1200 koron za mórg.


POWIĘKSZ ZDJĘCIE

POWIĘKSZ ZDJĘCIEW pamiętnikach Wojciecha Goczałkowskiego z 1830 roku zachował się dokładny opis dworu cerekiewskiego. Stał on między drogą a Rabą, na łagodnym pagórku. Otoczony rzędami topoli posiadał podwójny wyniosły dach, na którego rogach zamocowano blaszane chorągiewki. Wysoki ganek wsparty na ośmiu filarach krył drewniane ławki. Na jego tympanonie widniał herb wyrzeźbiony w drewnie. Pośrodku dziedzińca rosły trzy wielkie lipy dając cień kamiennym ławkom. Dalej stał na malowanym słupie gołębnik, a w końcu zabudowania gospodarskie. W tyle za dworem urządzono wielki ogród a całość otoczona była parkanem malowanym na zielono. Tuż za ogrodem płynęła Raba a po drugiej stronie widać było wśród lip i jałowców modrzewiowy kościółek. Na południe od dworu były dwa stawy rybne, teraz zasypane. Jeden większy tuż przy drodze, drugi mniejszy przy Rabie. Obszerną sień dworską ogrzewał jesienią i zimą ogień na wielkim kominie. POWIĘKSZ ZDJĘCIENa ścianach wisiały rogi i łby grubego zwierza. W sali dworu porozwieszane były portrety przodków "w zbrojach i fierezyjach, z obliczami wyrazistymi, o surowym spojrzeniu i zawiesistym wąsie. Matrony zaś w ubraniach i fryzurach". W tym właśnie dworze powstały słowa znanej kolędy "Jakaż to gwiazda świeci na wschodzie". Autorką ich była Julia Goczałkowska żona Wojciecha i dziedziczka Cerekwi.

POWIĘKSZ ZDJĘCIEPolska malarka, Bronisława Rychter-Janowska w swoim dzienniku tak wspomina Cerekiew z roku 1872: "Pamiętam jeszcze inne wakacje spędzone u rodziny Matki mojej. – Stary dwór w Cerekwi z białemi kolumnami. Tam jeździliśmy do Babki mej Hortensyi która bawiła u brata swego Bolesława Jaksy Rożna. – Za ogrodem stary cmentarz a wśród cmentarza stary drewniany Kościółek z modrzewiu. – Z Cerekwi pamiętam niewiele a jednak niektóre momenta zapamiętałam sobie doskonale. Raz wieczorem zobaczyłam koło bramy wjazdowej światełko, w miarę jak się do niego zbliżałam a było to szarówką, zauważyłam że światełko to jakby uciekało przedemną. – Pobiegłam powiedzieć o tem Mamie. Ojciec zaraz poszedł przekonać się i wyszedł za światełkiem tym za bramę, szedł za nim długo, aż wreszcie nie dogoniwszy wrócił. – Powiedziano mi wtedy, że byłto „błędny ognik”. – Nigdy już potem światełka tego w życiu nie widziałam. – Dowiedziałem się jednak że światełka te spotykano często na starym cmentarzu i że letnią porą zjawiały się czasami koło dworu. –"

Dzisiaj śladem po zabudowaniach dworskich są cegły znajdowane na polu.


POWIĘKSZ ZDJĘCIECzworaki znajdowały się między dworem a kościołem. Długi budynek ustawiony szczytem do drogi wejście miał przez werandę. W środku znajdowały się mieszkania po obu stronach korytarza z oknami wychodzącymi na północ i południe. Do dziś ludzie wspominają, że wnętrza miał pięknie malowane.


POWIĘKSZ ZDJĘCIEDomy wiejskie były drewniane, budowane na zrąb. Wszystkie stały frontem na południe. Od południa miały też wejście (czasem dwa). Składały się z dwu lub trzech pomieszczeń. Przykryte najczęściej dwuspadowym dachem z przyczółkami na częściach szczytowych. Od strony północnej miały zwykle przybudowaną tzw. "zogać" - długie wąskie pomieszczenie wzdłuż całej tylnej ściany (często jeszcze ścian bocznych - co widać na zdjęciu obok). Zogać przykryta była skośną, przedłużoną połacią dachu. Służyła za schowek na narzędzia, sprzęty gospodarskie i drewno. W izbie, na centralnej belce stropowej, oprócz daty budowy, rzeźbiono sześciolistną rozetkę - pogański znak słońca.


POWIĘKSZ ZDJĘCIEPlan wsi oparty jest na schemacie wsi wielodrożnej, gdzie w odległości 130 metrów, równolegle do drogi głównej przebiegającej z północy na południe, wytyczono od strony zachodniej ulicę, łączącą się z nią przy pomocy dwóch poprzecznych uliczek. Plan wsi ma w związku z tym założeniem kształt zbliżony do trapezu, ponieważ północna uliczka biegnie skośnie: z północnego wschodu na południowy zachód. Ten sam plan ma Bessów i Łany. W Bessowie jednak środek wsi wolny jest od zabudowy tworząc tzw. "błonie". W Cerekwi i Łanach powierzchnię zamkniętą ulicami zajmują domy i działki rolne. Przy drodze głównej znajdowały się wszystkie ważniejsze budynki wiejskie. Od południa poczynając Cerekiew otwierał dwór. Za nim stały czworaki, dalej kościółek. Za kościółkiem była wikarówka i domek organisty. Dalej stała szkoła, a do 1866 roku - karczma (która tak gorszyła księdza Towarnickiego) a dalej, już za północną pierzeją, miejsce miał szpital dla ubogich. Dziś została po nim nazwa "Dziadowizna" i przydrożny krzyż. Prawie wszystkie budynki w jednej osi, po lewej stronie drogi.


Kronikarz wsi ks. Towarnicki pisze o istnieniu szkoły parafialnej w 1596. W 1884 szkoła mieściła się w starym budynku organistowskim. W 1886, na miejscu gdzie 20 lat wcześniej spłonęła karczma, stanęła nowa szkoła. Była drewniana, pobudowana za 3.000 złotych węgierskich. Zburzono ją dopiero w 90-tych latach XX w. Dziś w tym miejscu jest parking. W szkole parafialnej pracował ksiądz i organista. Organista uczył za marną zapłatą 40 centów od dziecka. Wątpliwości kronikarza budził poziom nauczania w szkółce we Wrzępi, ponieważ już w XIX wieku wygrywali przetarg na usługi oświatowe najtańsi, a nie najlepsi nauczyciele. W 1961 roku ks. Jan Złotnicki sprzedał grunt plebański Komitetowi Szkolnemu pod budowę nowej szkoły. Powstała ona w 1966 roku w ramach planu 1000-latek. W roku 1977 zlikwidowano ją i dziesięć lat budynek stał pusty. W 1987 utworzono tu Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie. Obecnie znowu placówkę zlikwidowano.


POWIĘKSZ ZDJĘCIEW drugiej połowie XIX wieku istniało w Parafii Cerekiew 11 karczm. Jak pisze kronikarz: "szynków pełnych gorzałki, araku i kropli palących. O budowę i utrzymanie takowych, starano się wszelkimi siłami, aby ich było jak najwięcej, aby lud ciemny i nieoświecony, pił a pił i marnotrawieniem swojej pracy dochodów z propinacyji dostarczał". Najważniejsza z nich stała przy samym kościele, naprzeciw plebani. Kiedy spłonęła 31 sierpnia 1866 o trzeciej w nocy, procesja mieszkańców obchodziła wkoło stojący obok kościół w intencji ochrony go przed przedostaniem się ognia na dom boży. Wiatr odwrócił się i kościółek ocalał. Proboszcz nie krył satysfakcji, że karczma, gniazdo zgorszenia uległo zniszczeniu. Cóż, kiedy natychmiast (w listopadzie) postawiono nową, ale już w stosowniejszym miejscu, w lesie na Rabisku. Dziś jest to miejsce naprzeciw sklepu w Besowie. Karczma w Cząsławicach paliła się sześciokrotnie i za każdym razem była odbudowywana. Znane jest też usytuowanie trzeciej karczmy: zaraz za mostem na Gróbce przy wjeździe do Wrzępi. Dziś w Cerekwi nie ma ani jednej gospody.


Czas Rabacji Galicyjskiej przeszedł w Cerekwi dość łagodnie. Nikt ze szlachty, ani "surdutowych" nie zginął we wsi, ponieważ obywatelstwo zawczasu schroniło się w mieście. Doszło jedynie do rabunków w Bieńkowicach i we Wrzępi, dokąd przybyli rabusie ze Strzelec Wielkich. W obronie cerekiewskiego dworu stanęli podobno miejscowi chłopi, którzy z widłami i kosami zastąpili drogę bandzie rabusiów. Powodem tego kroku był niewątpliwie szacunek jakim cieszył się miejscowy dziedzic i staranie jakie miał o wiejską ludność. Zginął jednak w Jasiennej, zamordowany przez chłopów, ojciec późniejszego dziedzica Cerekwi Wojciecha Grabczyńskiego, Jan Grabczyński. Zginęli też dwaj bracia szwagra Wojciecha Grabczyńskiego Bolesława Jaxy Rożna - powstańca listopadowego. Włodzimierz - dziedzic Burzynia i Artur. Cudem uniknął śmierci najmłodszy syn Jana Grabczyńskiego Józef. Wojciech Grabczyński mieszkał już w tym czasie w Tarnowie i był adwokatem. Czas to był okrutny. Za głowę szlachcica starosta tarnowski Braindl płacił początkowo 10 złotych reńskich, żeby później - na skutek dużej "podaży" - obniżyć cenę do pięciu.


POWIĘKSZ ZDJĘCIENad brzegiem Gróbki, z dala od innych siedzib, pomiędzy Cerekwią a Wrzępią, leżą dwa gospodarstwa chłopskie - Bajdów. Tradycja wiąże powstanie Bajdowa z rokiem 1846. Dziedzic Wrzępi przed chłopską bandą nie zdążył uciec. Zaufany parobek o nazwisku Bajda zakopał go w gnoju. Kiedy ustały niepokoje, szlachcic chcąc zrewanżować się za ocalenie, pozwolił wybrać owemu Bajdzie kawał gruntu na założenie własnego gospodarstwa. Parobek wskazał na teren nad rzeczką, która w tym czasie była rybna, osiedlił się tam i gospodarował.


Powodzie nawiedzały Cerekiew często. Kronika odnotowuje powodzie w latach: 1813, 1834, 1867, 1871, 1872, 1876, 1884, 1931, 1934, 1971, 1997. Ostatnia powódź w 2010 nie zagroziła wiosce. Wały przeciwpowodziowe przy Rabie budowano od 1905 do wybuchu I wojny światowej.


POWIĘKSZ ZDJĘCIEPożary trapiły Cerekiew równie często co woda. W 1647 roku Węgrzy i Kozacy spalili plebanię (być może zniszczeniu uległ w tym samym czasie poprzedni kościół). W drugiej połowie XVIII wieku zgorzał szpital dla ubogich podpalony podobno umyślnie przez jakiegoś dziada. W 1866 r. wybuchł wspomniany pożar karczmy w Cerekwi. W 1871 r. spaliła się karczma w Cząsławicach. W roku 1875, na skutek nieostrożności służącej, ogień strawił młyn dworski stojący przy Gróbce. Przed drugą wojną światową dwór, a raczej pozostałości po nim po odejściu państwa, także padły pastwą ognia. Kobiety wiejskie, korzystając z pieca dworskiego do wypieku chleba, zaprószyły ogień. Zajęły się wióry z warsztatu stolarskiego, który tam w tym czasie funkcjonował. W 1993 spalił się kiosk "Ruchu" w centrum wsi.


Zarazy także nie omijały tej wioski. W 1847 głód i tyfus zebrał wielkie żniwo (skutek zamętu poprzedniego roku), 1849 i 1873 przez wieś przeszła cholera, ale zmarło tylko dziewięć osób. W 1918 zapanowała "hiszpanka". Prawdziwą jednak plagą dziesiątkującą wieś w dziewiętnastym stuleciu był koklusz, lub jakaś inna choroba objawiająca się kaszlem.


opracował: Zbigniew Bachmiński

Źródła:

Liber Memorabilum Parochiae Cerekiew Confectus A. D. 1866.

Sądecki Park Etnograficzny, Kościoły drewniane. Stowarzyszenie Historyków Sztuki. Kraków 1994.

Stanisław Wojciech Nepomucen Goczałkowski, Wspomnienia lat ubiegłych, t. 1, Kraków 1862, s. 6 - 8.

Rok 1846 w Galicji. Materiały źródłowe zebrali i opracowali Józef Sieradzki i Czesław Wycech. PAN Instytut Historii, PWN Warszawa 1958.

Archiwum dr Piotra Gryglaszewskiego.

Archiwum Marty Korabik.

Antoni Sypek, Cmentarz stary w Tarnowie - Przewodnik, wyd. Muzeum Okręgowe w Tarnowie, Tarnów 1999.

F. Kiryk, Z. Ruta. Bochnia, Dzieje miasta i regionu. Kraków 1980.

Bronisława Rychter–Janowska, Mój dziennik 1912–1950, Rps Ossol. 12073, Mf 2249, ss. 55–57.

Wywiady z mieszkańcami.

*

© copyright 2002 by z.bachminski - all rights reserved